Czy walka ze smogiem ma sens ?


(guzowskim2) #1

Mogło by się wydawać że odpowiedź jest prosta. Ale jak każda walka, żeby miała sens musi zmierzać do celu. Rodzi się następne pytanie a cóż to za cel. Czy celem jest osiągnięcie stanu powietrza gdzie zawartości składników będą jak w podręcznikach :

  • azot 78,084 %
  • tlen 20,946 %
  • argon 0,934 %
  • dwutlenek węgla 0,0360 %
  • neon 0,00181%
  • hel 0,00052 %
  • metan 0,00017 %
  • krypton 0,00011 %
  • wodór 0,00005 %
  • ksenon 0,000008 %.

Na pewno nie, takie powietrze poza podręcznikami można spotkać jedynie w izolowanych przestrzeniach specjalistycznych laboratoriów. O co zatem walczymy?, o powietrze spełniające normy zanieczyszczeń. Ktoś opracował te normy, zatem ktoś je może zmienić. Można je podwyższyć lub obniżyć a to już polityka oparta na szacunkach i trendach a nie wiedza. I co wtedy, obszary zaznaczone, na moim ulubionym portalu www.airly.eu, kolorem czerwonym zamieniają się na oznaczone kolorem zielonym lub odwrotnie. Ale czy to spowoduje że będzie nam się oddychało łatwiej lub ciężej?, raczej nie. Tak naprawdę zależy to od faktycznego składu powietrza i od naszych indywidualnych cech. Czy to że ja lubię kwaśny zapach dębu a nie znoszę zapachu olchy może stanowić podstawę do jakiejkolwiek oceny tych gatunków? , może lepiej nie. Uważam że jedynym sensownym powodem podjęcia walki ze smogiem, sam uważam że trzeba z nim walczyć, jest podniesienie poziomu wiedzy o tym zjawisku. Pozostawiając wolną wolę każdemu, co z tą wiedzą zrobić.


(guzowskim2) #2

Znalazłem mocno kontrowersyjny tekst prof. Song Hongbinga mówiący o tym dlaczego " wpuszcza " nas się w ochronę srodowiska. Żeby nie było wątpliwości, jestem jej gorącym orędownikiem.

" Kiedy rozwijające się kraje Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej głęboko wpadły w bagno zadłużenia, międzynarodowi bankierzy rozpoczęli przygotowania dla akcji o jeszcze większym zasięgu, której metody i skala przekraczają zdolności percepcyjne zwykłych ludzi. Osoby o przeciętnej inteligencji nie są w stanie domyśleć się, że „ochrona środowiska” może być punktem wyjścia do ustanawiania coraz szerszej władzy. …W sierpniu 1963 roku, na jednym z uniwersytetów na Środkowym Zachodzie USA, profesor socjologii - występujący pod fikcyjnym nazwiskiem John Doe - odebrał telefon z Waszyngtonu zapraszający go do udziału w tajnym panelu badawczym. W tym programie miało uczestniczyć 15 najlepszych wykładowców z amerykańskich uczelni wyższych. Ponieważ John Doe zainteresował się całym projektem, stawił się w wyznaczonym miejscu zwanym Iron Mountain…Owa tajemnicza grupa badawcza skupiła się nad pytaniem o to, jakim wyzwaniom będą musiały w przyszłości sprostać Stany Zjednoczone, jeśli świat wejdzie w erę „wiecznego pokoju”. Chodziło więc o przygotowanie zawczasu odpowiedniej polityki. Praca badawcza potrwała prawie dwa i pół roku. W1967 roku piętnastoosobowa grupa zakończyła prace i przygotowała ściśle tajny raport. Rząd USA zażądał od jego autorów zachowania absolutnej tajemnicy…Report frorn Iron Mountain szczegółowo ujawnia plany światowej elity dotyczące kierowania rozwojem przyszłej sytuacji na świecie. Głównym celem raportu nie jest dyskusja o tym, co słuszne, a co błędne, nie są nim też rozważania na temat praw człowieka i wolności, również takie kwestie, jak patriotyzm czy wiara religijna nie są obiektem jego zainteresowań. Jest to „czysty i obiektywny raport”. Jego cel został jasno wyłożony w poniższym fragmencie:

Kontynuacja stanu pokoju, mimo że teoretycznie prawdopodobna, jest na dłuższą metę niemożliwa. Nawet jeśli da się osiągnąć pokój, dla stabilnego społeczeństwa nie jest to wybór optymalny… wojna jest specyficznym środkiem służącym stabilizacji społecznej. Jeśli inne, alternatywne metody nie zostaną wynalezione i rozwinięte, system wojenny powinien być utrzymywany i wzmacniany.

Zgodnie z treścią raportu, jedynie podczas wojny lub w stanie stałego nią zagrożenia, istnieje największe prawdopodobieństwo, że naród będzie posłusznie, bez skarg wykonywał polecenia rządu. Nienawiść wobec wroga oraz strach przed podbojem powodują, że naród jest bardziej zdolny do ponoszenia ofiar i płacenia wysokich podatków…Mówiąc inaczej, naukowcy próbowali znaleźć dla Ameryki nowe rozwiązanie, zagrożenie, które mogłoby „zastąpić wojnę”. Po długich i szczegółowych pracach, eksperci stwierdzili, że takie nowe rozwiązanie musi składać się z trzech elementów: (1) istnienie w gospodarce „marnotrawstwa”, konsumującego przynajmniej 10 procent PKB rocznie, (2) występowanie stałego, wielkiego i wiarygodnego zagrożenia, (3) dostarczenie logicznego powodu, dla którego społeczeństwo ma obowiązek dostosowywać się do zaleceń rządu.

Jednoczesne spełnienie tych trzech postulatów nie jest sprawą łatwą. Szukając rozwiązania, eksperci najpierw wpadli na pomysł, by „wypowiedzieć wojnę biedzie”. Bieda jest wystarczająco dużym problemem, jednak nie jest w stanie wywołać poczucia zagrożenia, tak więc pomysł ten szybko został porzucony. Kolejnym pomysłem była inwazja istot pozaziemskich. Było to wystarczająco przerażające, ale w latach sześćdziesiątych zupełnie niewiarygodne. Na koniec badacze wymyślili „zanieczyszczenie środowiska”. Na pewnym poziomie jest to niezaprzeczalny fakt, posiada więc wysoki stopień wiarygodności i wystarczy poświęcić trochę czasu na globalną akcję propagandową, by wywołać u ludzi poczucie zagrożenia i strach porównywalny z lękiem przed zagładą świata wskutek wojny nuklearnej. Niekończący się proces zatruwania środowiska w istocie jest gospodarczym „marnotrawstwem”: ludzie są zdolni do ponoszenia wysokich ciężarów podatkowych i zgody na obniżenie standardu życia, akceptując ingerencję rządu w sferę życia prywatnego. Krótko mówiąc, najbardziej racjonalnym hasłem było „ratowanie matki Ziemi”…Powołując się na naukowe opinie, szacowano, że zanieczyszczenie środowiska doprowadzi do stanu wielkiego kryzysu w świecie za około półtora pokolenia, czyli 20-30 lat. Raport przygotowano w roku New York 1996.1967. Minęło 20 lat.

We wrześniu 1987 roku czwarty World Wilderness Congres otworzył swoje obrady w Denver w stanie Kolorado. W kongresie brało udział 2000 delegatów z ponad 60 kraj ów. Zaskoczeni uczestnicy otrzymali tekst zatytułowany Deklaracja z Denver. "

Mam nadzieję że tekst obudzi w Was wolę ostrej polemiki. Jeśli nie to poproszę o odpowiedź na proste pytanie. Czy palenie drewnem w kominku jest wykorzystywaniem energii odnawialnej.

Drzewa w procesie wzrostu asymilują dwutlenek węgla z powietrza, w procesie fotosyntezy rozkładają go, zatrzymują węgiel i uwalniają do atmosfery tlen. W procesie spalania drewna, tlen z powietrza łączy się z węglem tworząc dwutlenek węgla uwalniany do atmosfery. I tak w koło Macieju. Miłej lektury przy kominku.


(Jan Umiastowski) #3

Przewrotne pytanie. Abstrahując od całego wcześniejszego wywodu odpowiem równie przewrotnie tak i nie. Technologia, w tym też technologia spalania szybko rozwija się. Samo spalenie drewna to doskonały pomysł. Zależy jedynie od tego jak i za pomocą, czego to będziemy robić. Zacznę od tego, czym i gdzie. Kto sobie zdaje sprawę, że w największych elektrowniach spala sie sproszkowany na najdrobniejszy pył węgiel, z którego za pomocą sprężonego powietrza wytwarza sie mieszaninę palną i to ona jest spalana? Proces skomplikowani i trudny do opisani w kilku słowach. Bardzo skuteczny i dający sie dość prosto kontrolować, nawet wtedy, gdy spadek kaloryczności węgla powoduje przygaszanie sie palników. Wykorzystanie ciepła na poziomie zbliżającym sie do 100%. Potem można te spaliny oczyścić, odkwasić, ba nawet pozbawić częściowo, CO2 przez związanie go z wapnem. Tyle tylko, że tak wytworzona energia jest kosztowna, choć bardzo czysta w stosunku do warunków domowych. W naszym małym piecu czy kominku jeszcze nie zmontujemy bardzo tanich filtrów, nie rozdrobnimy paliwa stałego i jeszcze wiele innych nie. Ba nie jesteśmy w stanie przeprowadzać reakcji spalania w stałej temperaturze. Efekt. Smog powstający w wyniku złego pieca i kominka, w wyniku braku odpowiednich umiejętności do korzystania z posiadanych urządzeń. A nasze drewno to już cała poezja wilgoci! Im jej więcej tym większe nasze straty na procesie jej odparowywania podczas spalania. Trzeba drewno suszyć i o co najmie 1, 5 roku a dąb nawet powyżej 3 lat! Wtedy zawartość wilgoci będzie na poziomie 15-25%. Samemu trzeba oceni czy warto biorąc również wysoką pracochłonność obelgi urządzeń na paliwa stałe.

Wartość opałowa drewna [GJ/m3] Wilgotność [%] buk, dąb brzoza wierzba modrzew sosna, olcha świerk 0 10,83 9,69 6,65 8,74 7,98 7,60 15 10,59 9,47 6,50 8,55 7,80 7,43

20 10,49 9,38 6,44 8,46 7,73 7,36
25 10,37 9,28 6,37 8,37 7,64 7,28
30 10,24 9,17 6,29 8,27 7,55 7,19
35 10,09 9,03 6,20 8,15 7,44 7,08
40 9,92 9,87 6,09 8,00 7,31 6,96
45 9,71 8,69 5,96 7,84 7,16 6,81
50 9,46 8,47 5,81 7,64 6,97 6,64
55 9,16 8,19 5,62 7,39 6,75 6,43
60 8,78 7,85 5,39 7,08 6,47 6,16

Gatunek Gęstość drewna kg/m3 świeżo ścięte po wysuszeniu (15% wilgotności) całkowicie suche Dąb 1080 710 660 Grab 1080 830 790

Buk 990 730 690
Brzoza 750 650 610
Sosna 700 550 480
Modrzew 760 690 600
Olcha 690 530 490
Świerk 740 470 430

(guzowskim2) #4

Janku celowo postawiłem pytanie w sposób przewrotny, Chciałem w ten sposób pobudzić do myślenia naszych sąsiadów, ale jak widać mało kto się tym interesuje. Ale jak mówią , kropla drąży skałę. pozdrawiam M


(Janusz Skonieczny) #5

Tak, pod warunkiem że wyprodukujesz tyle drewna ile go wykorzystałeś.

Można przewrotnie zadać pytanie: Czy spalanie gazu czy ropy jest wykorzystaniem energii odnawialnej?

Pewnie, jak będziemy mieli setki tysięcy lat na ładowanie tych akumulatorów.

Walka o środowisko naturalne nie jest walką o “matkę ziemię” — ona nie potrzebuje obrony, suma zasobów na niej zgromadzonych dalej jest z grubsza stała. Zmieniamy strukturę, trochę wpływamy na ogólną utratę ciepła, ale pomimo zmian klimatycznych raczej nie wystrzelimy w kosmos tego co wyprodukowała przez 4.5 miliarda lat, nie wypchniemy jej z orbity.

Walczymy o nasze przetrwanie — ziemia, jak już wcześniej pokazała, radzi sobie doskonale bez dominującego gatunku.

Przyznam że liczyłem trochę na inną dyskusję, bardziej przyziemną i skoncentrowaną na tym co warto robić by poprawić jakoś powietrza. Tak by zła jego jakość wpływała negatywnie na nasze zdrowie — chyba, że tu i ówdzie podawane skutki zanieczyszczeń są też efektem jakiegoś globalnego spisku :wink:


(Marek Mitros) #6

Ciekawe, że na tym forum można spotkać inną opinię niż obowiązująca doktryna ekologiczna. W świetle tej doktryny CO_2 jest gazem szkodliwym, z którym należy walczyć.

Nie mogę już spokojnie palić w kominku, bo żona mi mówi, że jest smog.


(Janusz Skonieczny) #7

Woda też jest szkodliwa, a cyjanek może stanowić naturalny składnik potraw — nie ma żadnych “E” :wink:

Nie sprowadzajmy dyskusji do absurdu, bo do niczego nie dojdziemy.

Zapytam żartobliwie: Czym pan pali? Bo jak śmieciami to zgodzę się z pana żoną :wink: :grin:


(Marek Mitros) #8

Nie sprowadzajmy dyskusji do absurdu. Palę drewnem - brzoza i dąb.

Nie wiem, co widzi Pan absurdalnego w mojej wypowiedzi. Absurdalne jest to, że na poważnie uważa się gaz CO2 za szkodliwy. Międzynarodowe organizacje debatują jak ograniczyć emisję CO2 i Polska również jest do tego zmuszana.